Blog

Jak samemu zorganizować wyjazd wspinaczkowy do Hiszpanii?

Wybierając La Bazę nie trzeba wiele robić. Wystarczy kupienie biletów i zapakowanie ciuchów.
Jeśli chcielibyście zorganizować cały wyjazd sami, to mamy dla Was kilka wskazówek, które mogą być przydatne.

Oto 6 rad, o których warto pamiętać przed pierwszym wyjazdem do Hiszpanii na wspin:

  1.       Wybór regionu

Hiszpania jest jednym z najbogatszych krajów pod względem wyboru miejscówek na wspinaczkę i oferuje możliwość wspinania niemal przez cały rok, choć w lecie wachlarz możliwości znacznie nam się ogranicza, chyba, że upały ni są nam straszne lub ograniczymy się do bardzo zacienionego sektorów lub po prostu grot.

 

Najczęściej będziemy do Hiszpanii wybierali się samolotem, więc pozostaje nam wybór między regionami niezbyt daleko oddalonymi od lotnisk w Barcelonie, Walencji, Alicante, Madrycie czy Maladze. Teoretycznie możemy jechać w dowolny rejon kraju, bo i tak musimy wypożyczyć na miejscu samochód, ale po co, skoro  w promieniu 100 km od 3 z wyżej wymienionych miast mamy tysiące przepięknych i wartych wstawek dróg. Nawet na miesiąc wspinania znajdziemy tam wystarczająco dużo dróg. Tak więc na pierwszy rzut warto wybrać Katalonię czy Costa Blanca, dzięki czemu nie wydamy za wiele na podróże samochodem (i czasu, i pieniędzy) 2. Ogarnięcie noclegu Zakładając, że lecimy samolotem, a nie jedziemy kamperem, a nie jest to środek lata warto pomyśleć o wynajęciu domu lub mieszkania w wybranym rejonie. Można oczywiście próbować spać w namiotach po krzakach, ale ceny mieszkań lub domów (są jeszcze refugio, o tym innym razem) są dość atrakcyjne. Najlepiej szukać ich poprzez booking.com lub Airbnb.com. Tam macie najwięcej opcji. Możecie również próbować przez google znaleźć inne serwis z wakacyjnym wynajmem mieszkań. Dobrze poświęcić parę godzin. Tym bardziej jeśli jest Was więcej (7-10 osób) warto trochę poszperać, aby znaleźć np. piękną chatę z basenem. A kto zabroni Wam się tam kąpać np. w lutym. Przy wynajmowaniu mieszkania czy domu warto sprawdzić ogrzewanie (w nocy może być rześko, a Hiszpanie najczęściej nie mają grzejników, a jedynie przenośne piece gazowe lub olejowe). 3. Transport Tanie linie są... tanie i można znaleźć niedrogie połączenia w wybrane miejsca, ale pozostaje kwestia bagażu, który dla jednej osoby może kosztować drugie tyle co sam bilet. A gdzieś trzeba ten szpej upchać. Dobrym rozwiązaniem jest zapakowanie rzeczy do  bagażu podręcznego, a całego Waszego szpeju do duży bagaż z reguły nie ma ograniczeń wielkościowych, a wagowo powinniście się zmieścić. 4. Wynajęcie samochodu Sporo historii już słyszeliśmy na temat nieprzyjemności związanych z wynajęciem samochodów. Wszystko zaczyna się od internetu, gdzie po wpisaniu hasła „car rent Barcelona” wyskoczy Wam mnóstwo opcji z całkiem atrakcyjnymi cenami. Przez chwilę będziecie zastanawiać się czemu tak tanio, ale w końcu płacicie za wynajęcie samochodu i tyle. Ciąg dalszy nastąpi dopiero po przylocie, kiedy idziecie odebrać samochód i zamiast przykładowych 50 Euro musicie dopłacić jeszcze 150.. I już nie jest tak miło. Najczęściej dodatkowe koszty to różnego rodzaje zabezpieczenia i ubezpieczenia. Koniecznie miejcie ze sobą kartę kredytową z dużym limitem, bo tez dodatkowo możecie zostać poproszeni o zabezpieczenie odpowiedniej kwoty w formie depozytu. Warto również wcześniej pomyśleć czy ubezpieczenie bierzecie dla 1 czy 2 kierowców i kwestii rozliczenia paliwa. To wszystko sprawia, że wynajęcie „el coche” może być problemem. Zdanie samochodu najczęściej jest proste i szybkie, choć jeśli natkniecie się na mniej uczciwą wypożyczalnię, nagle ich pracownik odnajdzie tajemniczą rysę na lusterku, która może obciążyć Wasze konto. 5. Topo W internecie sporo znajdziecie, ale jeśli nie chcecie stać pod skałą z kserówkami albo z telefonem z apką, warto szarpnąć się na dobry przewodnik. Najprościej zapytać o niego znajomych lub kupić na https://www.rockfax.com/tagged/spain/ Jest tam topo Catalunya i Costa Blanca. Trochę kosztuje, ale gdyby nie nadążanie za ciągłymi aktualizacjami, Rockfax byłby idealny. Są też hiszpańskie przewodniki, które najlepiej kupić na miejscu, jednak na tygodniowy trip Rockfax powinien Wam wystarczyć. 6. Funkcjonowanie na miejscu W Hiszpanii nie wszyscy mówią po angielsku, a raczej jest to zdecydowana mniejszość, jednak da się przeżyć jeśli nie mówicie po hiszpańsku. Warto jednak nauczyć się kilku podstawowych zwrotów, dzięki czemu możecie liczyć na przychylność Hiszpanów, którzy bardzo doceniają, że ktoś próbuje uczyć się ich języka. Poza tym wszystko jest banalnie proste. Tanie zakupy – szukajcie Aldi. A ceny mniej więcej jak w Polsce. Poza winem, które jest banalnie tanie. W tym temacie warto jadać przez mniejsze miejscowości szukać sklepów spółdzielczych, które sprzedają z beczki lokalne wina. Świetne i tanie. Nawigację macie w telefonach. Topo w plecakach, więc tylko atakować kolejne drogi.