120% normy

Posts by: andrzej

120% normy

  |   By  |  0 Comments

Życie w La Baza zaczyna być coraz ciekawsze. Kolejni goście przyjeżdżają, inni wyjeżdżają. Najgorsze są pożegnania. W ciągu tygodnia wspólnego życia, wspinania, zwiedzania, robienia zakupów, picia kawy (i wina), pokonywania swoich słabości i wspierania się w skałach, można się porządnie zżyć. Niestety później trzeba się pożegnać. Wyjątkowo trudno było odwozić na lotnisko Ewę i Bartka. Już wiemy, że jak nie dadzą rady wrócić do La Bazy do maja, odwiedzimy ich we Wrocławiu… jadąc prosto z Hiszpanii.

Ale to nie będzie historia o tym jak się zaprzyjaźniliśmy, a raczej o tym, jak można wycisnąć z tygodniowego pobytu w La Baza 120%.

Wielkie ściany Costa Blanca

  |   By  |  0 Comments

Pada. Po raz pierwszy od półtora miesiąca pada. Po raz pierwszy też nie możemy się wspinać. Dziwne uczucie. W końcu jest chwila na napisanie bloga, bo ostatnio działo się dużo, bardzo dużo. W zeszłym tygodniu
La Baza opanowali Ewa i Bartek. Napisać, że są fantastycznymi ludźmi, to za nic nie napisać. Dzięki La Baza
mogliśmy ich poznać i wierzcie mi lub nie, ale dla takich znajomości warto też było otwierać bazę.
Ewa i Bartek zafundowali nam tydzień pełen wrażeń. Wspinaliśmy się do odcięcia (jeszcze 2,5 godziny
przed ich odlotem z Castellon), zwiedzaliśmy razem ile się dało, a wieczory to już bajka. Te dyskusje i
żarty przy stole w kuchni lekko zakrapiane winem zostaną we wspomnieniach na długo, ale to nie wszystko..

Calp, czyli ptasie i kocie spojrzenie na Costa Blanca

  |   By  |  0 Comments

Wyobraźcie sobie widok z Giewontu na Dolinę Małej Łąki, gdzie mielibyście u stóp setki wieżowców i hoteli. Jeśli wytniecie Tatry i wkleicie w ten widok wybrzeże Costa Blanca, to poczujecie się jak na Penon de Ifach. U jego podnóża leży Calp lub Calpe (pisowania zależy czy po hiszpańsku czy walencjańsku). Jest wokół tej góry coś bardzo absurdalnego – połączenie zjawiskowej natury ze efektami turystyki masowej i nie chodzi tutaj o tłumy turystów na szlaku.

O bazie, czyli chacie

  |   By  |  0 Comments

Jesteśmy po pierwszym turnusie Pożegnaliśmy Filipa, który wczoraj wrócił do Trójmiasta. Zostaliśmy sami i znowu jest chwila „błoga na bloga”. Jak wybieracie się do nas, może, ale nie musi Was obchodzić, gdzie będziecie mieszkali. No to coś o naszej bazie czyli chacie.

 

Bunol, czyli radość wspinania bez topo

   |   By  |  0 Comments

Bunol, czyli radość wspinania bez topo

Bunol jest głównie znane z słynnego festiwalu Tomatiny (więcej o tym tutaj) i nie jest tak urokliwe jak Chiulilla. Jest również przyklejone do ściany wąwozu ze starym zamkiem, ale to co przyciąga tutaj turystów (poza bitwą na pomidory) i wspinaczy kryje się w samym wąwozie. Pojechaliśmy tam bez szczegółowego topo (o tym później), lekko zmęczeni kolejnym upalnym dniem. Po drodze, po raz kolejny, nieoceniony Rafał znalazł jakieś zdjęcia i skany topo w sieci wraz z współrzędnymi parkingu, więc dojechaliśmy pod tabliczkę „zona de escalar”.

Fantasia nas nie poniosła

   |   By  |  0 Comments

Fantasia nas nie poniosła

Przez pierwsze kilka dni w Walencji dochodziliśmy do siebie. W kolejnych skupiliśmy się na organizacji logistyki, kwestiach administracyjnych, ale jak tylko mogliśmy się wspinać, postawiliśmy na odkrywanie nowych rejonów, których jeszcze nie znaliśmy. Trafiło na Alzirę, Chulillę i Bunol.

3200, czyli jak nie jechać do Hiszpanii

   |   By  |  0 Comments

3200, czyli jak nie jechać do Hiszpanii

Było warto. Jesteśmy już w Walencji. Z Polski to jednak kawałek drogi. Dokładnie 3200 kilometrów z Gdańska do Walencji przez Łódź i Katowice. Po drodze obyło się bez przygód. 2 krótkie noclegi i w czwartek nad ranem mogliśmy zajechać do Margalefu. No właśnie do Margalefu..

Pożegnanie z Jurą

   |   By  |  0 Comments

Pożegnanie z Jurą

Czas leci. Do wyjazdu równo tydzień. Ze względów służbowych (Bartek ma ostatnie spotkania) jesteśmy w trasie po Polsce. Lepszej okazji na pożegnanie z Jurą nie mogło być. Co prawda po chorobie i ostatnich zabieganych tygodniach forma nie ta, ale nie mogliśmy sobie odmówić wizyty w Podlesiach. To tu wszystko się zaczęło. Kiedy 4 lata temu dzięki Szumiemu (wpadliśmy po raz pierwszy do Rzędek, Podlesic i Mirowa) zaczął się nowy rozdział w naszym życiu.

Jak samemu zorganizować wyjazd wspinaczkowy do Hiszpanii?

   |   By  |  0 Comments

Jak samemu zorganizować wyjazd wspinaczkowy do Hiszpanii?

Wybierając La Bazę nie trzeba wiele robić. Wystarczy kupienie biletów i zapakowanie ciuchów.
Jeśli chcielibyście zorganizować cały wyjazd sami, to mamy dla Was kilka wskazówek, które mogą być przydatne.

Oto 6 rad, o których warto pamiętać przed pierwszym wyjazdem do Hiszpanii na wspin:

  1.       Wybór regionu

Hiszpania jest jednym z najbogatszych krajów pod względem wyboru miejscówek na wspinaczkę i oferuje możliwość wspinania niemal przez cały rok, choć w lecie wachlarz możliwości znacznie nam się ogranicza, chyba, że upały ni są nam straszne lub ograniczymy się do bardzo zacienionego sektorów lub po prostu grot.

 

Nie ma odwrotu…

  |   By  |  0 Comments

Plakaty wydrukowane, sprzęt kupiony. Data wyjazdu ustalona. Otwieramy La Bazę 1 listopada. Wyjeżdżamy wcześniej. Sama podróż zajmie nam 2 dni, ale samochód będziemy mieć wypakowany po brzegi, a jest to duże kombi.

Skąd tyle rzeczy? Z prostego powodu. Jedziemy na pół roku, a poza tym bierzemy dużo rzeczy, które mają służyć głównie gościom. Sam sprzęt wspinaczkowy to jedno, ale bierzemy kołdry, pościele, ręczniki dla tuzina osób. Do tego trochę domowych przetworów, jak mazurskie grzyby czy maliny w soku. Wiemy, że możemy za nimi tęsknić i też chętnie podzielimy się nimi z Wami.

© 2023 LaBaza