Powirusowe pitu pitu

Posts by: andrzej

Powirusowe pitu pitu

   |   By  |  0 Comments

3200, czyli jak nie jechać do Hiszpanii

Po zawieruchach wirusowych (oby ostatnich) zaczynamy nowy sezon. Na polskiej jurze działamy w tym roku ze zdwojoną siłą. Kuba i Kamil również, bo otworzyli Rock Schoola a La Baza swoją drogą prowadzi warsztaty z techniki i taktyki wspinania w skałach oraz szykujemy się do kolejnego sezonu zagranicą. Odpaliliśmy dla Was nową stronę labaza.pl. Wspólnie z Wami cały czas chcemy się rozwijać. Po Waszych namowach otwieramy nowe kierunki. Nie w formie całosezonowej bazy, ale odpalamy Lotną, czyli Waszą druga bazę, która przez cały sezon będzie „krążyła” po Europie. Na początek Frankenjura (15-22 i 23-30 sierpnia). Wyjazd samochodowy, dzięki czemu macie świetną cenę (1300 zł w tym przejazd, nocleg i to co zawsze macie w La Bazie). W październiku wracamy do San Vito. Szczegóły poniżej. Wylatujemy 21 października z Wrocławia, ale możecie też wybrać się z nami 28 października lub od razu na 2 tygodnie. W listopadzie będziemy w Leonidio, więc jak widzicie macie gdzie z nami jeździć. A co z Costa Blancą? Wszystko po staremu. Jesteśmy tam od połowy października i tradycyjnie to Wy decydujecie kiedy i na ile przylatujecie. Adres naszej bazy się nie zmienia, a głównym rezydentem będzie Kuba. Dzięki nowej stronie rezerwacje będą łatwiejsze i prostsze. Wybieracie pokój, datę przyjazdu. Zaliczkę też możecie zrobić online. Prostsze? Z pewnością.

Ceny też się zmieniły…. będzie jeszcze taniej, bo cena zaczyna się od 1200 zł. Jak? Teraz to Wy decydujecie w jakim pokoju chcecie spać i kiedy przyjechać. Te 2 czynniki wpływają na to ile płacicie. W okresach, kiedy jest najwięcej rezerwacji cena będzie wzrastała. Nadal macie w cenie dokładnie to co zawsze: szpej, nocleg, transport z lotniska, rekomendację i opiekę instruktora, transport na miejscu, koszulkę, ubezpieczenie i mnóstwo zdjęć oraz pozytywnej energii 😊

W przypadku gdyby wirus miał wrócić i wyjazdy do Hiszpanii, Włoch, Grecji czy Niemiec nie będą możliwe, zwracamy Wam zaliczkę lub przenosimy na kolejny termin.

Na razie uciekamy do dalszego ogarniania rzeczywistości 😊

Fot. Puka i nowa Ady – Frankenjura 2019.

La Tele Baza

   |   By  |  0 Comments

Pisanie jest fajne, ale może czas na krok „ku cyfrowej przyszłości” hehe. A powaznie to będziemy wrzucali coraz więcej materiałów video. Zapraszamy na nasz kanał youtube.

Choćby takie „pierwsze koty za płoty”. Wybaczcie dźwięk 😉

Prezenty dla wspinaczy, czyli najprostsze zadanie Mikołaja

   |   By  |  0 Comments

Prezenty dla wspinaczy, czyli najprostsze zadanie Mikołaja

Jeśli na Waszej liście osób do obdarowania znajdują się jacyś wspinacze i po raz pierwszy stajecie przed zadaniem zakupu dla nich prezentów, bez paniki. To wyjątkowo nieskomplikowane zadanie.

Wspinaczy uszczęśliwimy obdarowując ich czymkolwiek co będą mogli kiedykolwiek wykorzystać we wspinaniu. I tu zaczyna się najlepsza zabawa.

Z reguły prezenty dobieramy do możliwości budżetowych, stopnia zażyłości lub po prostu tego ile nam wypada lub nie wypada wydać na prezent. Oczywistym wyzwaniem jest niedublowanie prezentem elementów szpeju, który wspinacz już posiada, ale spokojnie… tu również los sprzyja Mikołajowi. Wspinaczkowego szpeju nigdy dość. Nawet w przypadku takich rzeczy jak przyrząd do asekuracji czy uprząż, zawsze można mieć też coś lepszego i nowszego. Podobnie jak w realnym świecie, lepiej darować sobie zakup butów.. ich dobór jest bardzo indywidualny, a w przypadku wspinaczy, bardzo często wiąże się z bólem. To dość zawiłe, może o tym innym razem.

Konkrety.

Podaje różne sklepy i marki. Kupując prezenty tych producentów na 99% nie nadziejecie się na minę. Pamiętajcie, że szpeju wspinaczkowego nie kupicie na aliexpress i lepiej nie kupować go z podejrzanego źródła. Są standardy i certyfikaty bezpieczeństwa. Żeby nie zanudzać, przede wszystkim zwróćcie uwagę na standardy UIAA i CE. Jak na sprzęcie lub w opisie na stronie www są te oznaczenia, można spokojnie kupować.

 

Do 20 zł:

kostka magnezji (7-12 zł)

https://8a.pl/magnezja-w-kostce-metolius-chalk-block

lub

taśma (od 20 zł)

https://sklep.rojam.eu/product-pol-8612-O-Sling-PAD-19-80cm.html?utm_source=ceneria&utm_medium=cpc&utm_campaign=2019-12&utm_content=0

Ja bym wolał taśmę. Można jeszcze znaleźć karabinek niezakręcany do szpeju. Z drugiej strony magnezji używa 99% wspinaczy.

 

Do 50 zł:

Ekspres (od 30 zł)

https://alpinsklep.pl/pl/products/wspinaczkowe/przyrzady-wspinaczkowe-ekspresy/ekspres-black-diamond-freewire-12cm-11743.html

lub

Karabinek HMS (od 32 zł)

https://climbrock.pl/product-pol-2582-Karabinek-Mammut-Crag-HMS-Screw-Gate-leaf.html?utm_source=ceneria&utm_medium=cpc&utm_campaign=2019-12&utm_content=0

Ekspresów nigdy za mało. Każdy powinien mieć ich co najmniej zestaw czyli koło 10 szt., ale jak będzie 11-ty czy 25-ty też super. Z HMS’ami jest podobnie, choć wystarczy mieć 2, ale zawsze też może się przydać więcej. Szczególnie gdy ktoś wspina się wielowyciągowo.

 

 

Do 130 zł:

Woreczek na magnezję (od 50 zł)

https://e-pamir.pl/product-pol-8001-Woreczek-na-magnezje-Deuter-Gravity-Bag-II-M.html

lub

Torba na linę (od 70 zł)

https://e-pamir.pl/product-pol-5832-Plecak-torba-na-line-Mammut-Element.html

lub

„Banany”, czyli odświeżacze butów (od 50 zł)

https://www.skalnik.pl/odswiezacze-do-butow-boot-bananas-boot-bananas-664434

Woreczki to bardzo indywidualna kwestia, ale w tej cenie można już kupić naprawdę dobrą rzecz. Są te większe do boulderingu lub te mniejsze, najczęściej na pasku, dla reszty wspinaczy. Jeśli nie jesteście pewni kogo obdarowujecie kupcie woreczek na pasku.

Torba na linę to fajna alternatywa, jeśli wiecie, że osoba, którą chcecie obdarować ma linę ?, czyli raczej nie dla ortodoksyjnych boulderowców.

Buty wspinaczkowe potrafią być powodem bólu głowy. I dosłownie i w przenośni, bo powiedzmy szczerze śmierdzą… Pozbycie się przykrego zapachu jest trudne i większość osób po prostu akceptuję, że ich buty nie pachną i już. Prostym rozwiązaniem są właśnie banany, które wkłada się do butów kiedy ich nie używamy. Czy rozwiązują problem całkowicie? Nie ręczę, ale z pewnością poprawiają sytuację.

 

Do 250 zł:

Kask (od 130 zł)

https://8a.pl/lekki-kask-petzl-boreo-grey

lub

Przyrząd do asekuracji (od 140 zł)

https://www.skalnik.pl/zestaw-big-air-pilot-package-black-diamond-660462

Kask nie jest zbyt popularny wśród polskich wspinaczy, choć zalecany i sami znamy parę osób, którym uratował zdrowie czy życie. W tej cenie możecie kupić coś naprawdę lekkiego i wytrzymałego. Zwróćcie uwagę na rozmiary, choć bywają też „one size”. Im lżejszy, piankowe tym lepszy. Estetyka też może grać rolę.

Jest duża szansa, że obdarowany ma już zestaw do asekuracji, ale można wybrać któryś z „półautomatów”. Grigri Petzla nie rekomendujemy jako prezent, bo preferencje są bardzo różne, a w Polsce jest raczej mało popularny. Dobrym rozwiązaniem może być ATC Pilot Black Diamond, z który zbiera świetne recenzje i w użyciu praktycznie niczym się nie różni od typowego „kubka”.

 

Do 600 zł

Lina (od 380 zł)

https://singingrock.pl/sklep/sport/liny-sport/lina-dynamiczna-hero-9-6-mm/

lub

Plecak wspinaczkowy (od 200 zł)

https://taternik-sklep.pl/plecak-mammut-neon-gear-45l-18.html

 

Tu możecie już poszaleć. Każdemu „nieboulderowcowi” wcześniej czy później przyda się nowa lina. Najbardziej uniwersalna będzie lina pojedyncza, dynamiczna o grubości 9,5 – 10 mm. Długość 50-60 metrów wystarczy w polskie skały. Jeśli wiecie, że jej przyszły użytkownik wspina się dużo na południu Europy warto poszukać dłuższej, czyli 70-80 metrowej.

Teraz trochę z własnych doświadczeń prezentowych. Plecaki wspinaczkowe można kupić nawet za 200 zł, ale kiedyś dostałem „wymarzony” plecak Neon firmy Mammut i to był najlepszy prezent jaki mogłem sobie wyobrazić. Do dzisiaj trzyma się doskonale i jest niebywale praktyczny. Można używać torby IKEA, ale wygodny plecak na linę, ekspresy i całą resztę może okazać się miłym ułatwieniem, kiedy trzeba podejść pod skałę 30 min ?

 

PS. Kiedyś mieliśmy w ofercie vouchery na pobyt w La Bazie.

Nie promujemy tego, ale jak chcecie dołożyć się lub sprezentować cały pobyt w La Bazie dla bliskiej Wam osoby, zadzwońcie 607 063 243 lub napiszcie na bartek@labaza.pl

La Baza verde

   |   By  |  0 Comments

La Baza verde

La Baza działa w pięknym „zakątku świata” i staramy się jak najlepiej dbać o to miejsce. Od dłuższego czasu robiliśmy mniejsze i większe rzeczy, aby ograniczyć nasz wpływ na środowisko w bazie i w naszej okolicy. Myślimy realnie. Nie uruchomimy „bez emisyjnych” lotów Polska – Costa Blanca, ale też nie chodzi nam o to, aby siedzieć w domu i nie podróżować po Europie czy świecie.

Dzięki małym lub mniejszym nawykom i rozwiązaniom możemy ograniczyć ilość produkowanego plastiku i śmieci, spalin czy zużytej energii elektrycznej i dłużej cieszyć się życiem, wspinaniem i podróżowaniem.

Może to małe rzeczy, ale od takich zaczynamy:

  1. Torby wielokrotnego użytku są w obu samochodach i czekają na Wasze zakupy, abyście nie musieli brać jednorazówek w marketach.
  2. Segregacja śmieci zgodnie z lokalnym systemem podziału, czyli mamy duże podpisane kosze na plastiki, papier, szkło i resztkowe.
  3. Spokojna, oszczędna jazda samochodem – sporo jeździmy, a dzięki dwóm większym samochodom możemy brać więcej pasażerów.
  4. Używamy coraz więcej naturalnych płynów do zmywania, czyszczenia i prania (w miarę możliwości, nie łatwo je dostać w naszej okolicy).
  5. Ograniczenie kupowania wody butelkowanej. Jeśli chcecie, kupujcie, ale macie alternatywę – wodę z okolicznych źródeł (najczęściej w Alcalali), którą trzymamy w dużych baniakach 5-10 litrowych. Na miejscu jest oczywiście kranówka, a półtora litrowe butelki myjemy i używamy wielokrotnie.
  6. Ograniczamy zużycie energii. Pomijamy cenę energii, która jest bardzo wysoka, ale dbamy, żeby ogrzewać dom przy zamkniętych oknach. Zachęcamy Was też do wyciągania nieużywanych ładowarek z kontaktów.
  7. W skałach nie zostawiamy żadnych śmieci. Wszystko bierzemy ze sobą i wyrzucamy do śmietników. Jak widzimy czyjeś śmieci, to też staramy się je brać na parking.

Jeśli będziecie chcieli nam pomóc nam w tworzeniu jeszcze bardziej zielonej La Bazy, to super.

Zachęcamy Was też do pomyślenia o „ekologii” w czasie Waszych wyjazdów wspinaczkowych lub po prostu w codziennym życiu.

W tym sezonie udało nam się wdrożyć pierwsze rozwiązania. Jak macie pomysły na jakieś inne rozwiązania to piszcie na fb lub na: bartek@labaza.pl i kuba@labaza.pl

Zdjęcie: Olga Olkiewicz

Pogoda, czyli „ich” zima nie taka zła

   |   By  |  0 Comments

Pogoda, czyli ich zima nie taka zła

Pierwsi goście La Bazy już wyjechali z Costa Blanca. Do końca listopada nie mamy praktycznie miejsc. Za to grudzień poleca się na wyjazd w skały właśnie w okolicach Walencji. Ale czy nie będzie przypadkiem za zimno?

Z tą pogodą jest tak, że przyzwyczailiśmy się do naszego klimatu i patrzymy na poszczególne pory roku z naszej perspektywy. W przypadku Hiszpanii też można się pomylić. To czym podzielimy się poniżej to nie wiedza meterologa, bo w tej kwestii polecam kierować się do nich, ale głównie po naszych doświadczeniach w klimatem żyjąc i wspinając się na Costa Blanca.

Wszyscy patrzymy na kalendarz i w sposób naturalny wychodzi, że październik można jeszcze w Polsce się wspinać, listopad to już hardcore, ale w takiej Hiszpanii będzie idealnie. Efekt jest taki (co bardzo nas cieszy), że coraz więcej wspinających się wyjeżdża na jesień i wiosnę do Hiszpanii, Grecji czy Włoch. O czym warto jednak pamiętać, żeby zminimalizować ryzyko nacięcia się na patrzenia na cieknące skały lub stania pod skałą ze zmarzniętymi palcami. To czym podzielimy się poniżej to nie wiedza meterologa, bo w tej kwestii polecam kierować się do nich, ale głównie po naszych doświadczeniach żyjąc i wspinając się na Costa Blanca:

  1. Katalonia jest idealna na jesień i wiosnę, ale najlepsze rejony położone są w wysokich górach i w grudniu może tam leżeć śnieg. Może nie musi, ale ciągle mam przed oczami piękną pocztówkę z Siurany zatopionej w śnieżnym puchu.
  2. Lokalsi (z całej Hiszpanii) przyjeżdżają w grudniu wspinać się w okolice Walencji. Szczególnie tłumnie stawiają się w bovedonie i bovedosie w przerwie świątecznej. Stabilna temperatura i minimalne ryzyko deszczu sprawia, że sami mówią, że to najlepsze miejsce na całym Półwyspie Apenińskim do wspinu.
  3. El Choro mimo, że jest jeszcze dalej na południe niż Costa Blanca jest o wiele bardziej deszczowe i mniej stabilne.
  4. Dwa razy do roku nad Costa Blancą może, ale nie musi przejść „rzeźnia”, czyli nawet tygodniowe oberwanie chmury. Klimat się zmienia, ale w ostatnich 12 miesiącach oberwania wystąpiły. Na początku listopada mieliśmy prawie tygodniowe deszcze. Dało się wspinać, ale musieliśmy jeździć nawet 2 godziny pod Alicante, aby mieć suchy sektor. Podobnie było w kwietniu, gdy Costa Blance nawiedziły największe deszcze od 73 lat. W najbardziej dotkniętej gminie Torrevieja (dość daleko od nas) w ciągu 48 godzin spadło 200 litrów deszczu na metr kwadratowy, w wyniku czego ogłoszono pierwszy poziom zagrożenia. Do tego porwisty wiatr. Naprawdę chciało się zostać w domu 😉 Co ciekawe rok wcześniej nie było ani oberwania chmury na jesień ani na wiosnę.
  5. Temperatury od grudnia do lutego to stabilne 15 stopni w cieniu. Pojedyncze dni mogą być zimniejsze. Na słońcu jest mega przyjemnie i w grudniu czy lutym można się wspinać w
    t-shirtach lub bez.
  6. Czy może u nas padać w zimie? Może, ale sporadycznie. Zazwyczaj było to parę godzin lekkiego opadu co parę tygodni. To co może obniżać komfort wspinania to nadmorskie wiatry, więc zawsze przed wyborem sektora sprawdzamy czy przypadkiem nie będzie wiało i czy będziemy osłonięci 😊

Klimat na Costa Blanca ma swoje ogromne zalety, ale też potrafi zaskoczyć. W lutym przez ponad tydzień mieliśmy ponad 27 stopni w cieniu… co sprawiło, że od 13 do 16 mieliśmy przymusową sjestę. Raczej nie narzekaliśmy 😊

W tym roku mamy mnóstwo nowości, o których już pisaliśmy. ale teraz skupilibyśmy się na zmianach formalnych i organizacyjnych i tym jak to się przekłada na Was.

3. sezon La Bazy wjechał

   |   By  |  0 Comments

Zapowiedź sezonu 3. La Bazy

Ruszyła nowa strona labaza.pl. Po liczbie rezerwacji widzimy, że nowa oferta i możliwości Wam się spodobały. Poniżej odkrywamy kolejne szczegóły Sezonu 3.

  • Będzie druga baza. W marcu odpalamy druga bazę w San Vito na Sycylii. Na stronie już pewnie mogliście doczytać co oferujemy. Prosto z Hiszpanii jedziemy tam z Paulą jednym samochodem, a na Costa Blanca zastąpi nas Kuba. Będzie on też w Hiszpanii opiekował się Wami od października do stycznia.
  • Zniżki na pobyt to chodliwy temat. O kasie nie lubimy gadać, więc w skrócie:
    10% taniej dla byłych gości od regularnej ceny jeśli przyjedziecie w co najmniej 2 osoby lub 5% dla „wspinaczkowych singli”, którzy też już u nas byli.
    Dla grup min. 4-osbowych również zniżka 10%.
    Zniżki się nie łączą. Tyle w temacie. Taniej już być nie może ?
  • Nowa baza w Olivie – co roku biliśmy się z myślami czy nie przenieść bazy poza Olivę, ale tu jest naprawdę optymalnie na ten moment. Tym bardziej, że będziemy mieć jeszcze większy dom, bliżej barów i restauracji a blisko plaży.
  • Nowe większe samochody. Volvo było super, ale okazało się za małym samochodem, więc teraz w La Bazie będą 2 auta: 7-osoby Ford Galaxy i 8-osobowy Volkswagen Caravella. Do tego mamy opcje na wypożyczenia, więc możemy przyjmować wycieczki szkolne ?
  • La Warsztat – kiedy chcesz, czyli przyjeżdżasz i w każdej chwili możesz wziąć udział w 4-dniowym warsztacie z techniki i taktyki w skale.
    Tu możemy na chwilę się zatrzymać. Pomysł warsztatów chodzi nam po głowie już jakiś czas, ale dopiero w te wakacje na jurze udało nam się wprowadzić go w życie. Sprawdzić czy nasz pomysł ma sens i czy Wy widzicie sens w nich uczestniczyć. No i okazało się, że odpowiedź brzmiała 2 razy TAK!
    Jedne La Warsztaty zrobiliśmy też z Tomkiem Przewoźnikiem i mamy nadzieję je powtórzyć jak najszybciej, czyli gdzieś na Costa Blanca. Będziemy informowali.
    Czujemy, że to dłuższy temat, więc go pociągniemy w osobnym wpisie.Najważniejsze, że La Warsztat na stałe wchodzi do oferty La Bazy!
  • Koszulka w cenie pobytu. Już ją widzieliście. Była do nabycia na czerwcowym zjeździe, na jurajskich warsztatach czy na Franken. Specjalnie zaprojektowana z motywem wspinacza na drodze Tai-chi na Olta i Penonem d’Ifach. Mamy nadzieję, że dla wszystkich starczy rozmiarów i najbardziej pożądanych kolorów. Oferta do wyczerpania ?
  • Nowy szpej i liny, które Wam wypożyczamy. W sumie wszystko jasne. Dbamy o to, abyście mieli do dyspozycji sprzęt w najlepszej jakości i w bardzo dobrym stanie. Część szpeju już przyszła. Część jest zamówiona m.in. w Trafo (polecamy nie tylko na zakupy).
  • La Refresher, czyli szybki jednodniowy kurs odświeżający, dla osób, które chcą sobie najpierw przypomnieć wszystko pod okiem instruktora, Kuby lub Bartka. Koszt to 100 zł, a cały wyjazd cieszycie się już tylko wspinaniem. Mamy nadzieję, że to będzie fajna opcja dla osób, które chcą sobie odświeżyć wiedzę i bawić się wspinaniem w hiszpańskim słońcu.
  • Nowe rejony. Bellus, Montesa, Alcalali, Marxuquera.. są świetne i dają ogromne możliwości, ale na Costa Blanca cały czas powstają nowe rejony oraz drogi. Na razie nie jest tam tłoczno. Chętnie Was tam zabierzemy, jeśli poziom dróg i warunki będą odpowiednie. A może wyskoczymy na cały dzień do Selli lub Guadalest? Porozmawiamy i zobaczymy na miejscu.

Wkrótce też napiszemy Wam więcej o:

– byciu bardziej eko
– niespodziance we wnętrzu La Bazy
– ubezpieczeniu

Foto: zachód słońca na plaży w Olivii.

Premierowy La warsztat

   |   By  |  0 Comments

Jesteśmy już po warsztatach z techniki i taktyki w skałach, które prowadziliśmy wspólnie z Adą z Climbmind. Ada już w Krakowie, a ja zaległem w Brandysówce. Kilka lat temu byłem tutaj na kursie skałkowym, potem nocowałem tutaj za każdym razem jak byłem w Krakowie. Te wieczory pod Sokolicą mają klimat, szczególnie poza weekendami, kiedy jest spokojniej. Zwierzątko ma się dobrze, wręcz odmłodniał 😉

Wracając do tematu, czyli warsztatów, które zakończyliśmy dzisiaj popołudniu na Jurze Północnej. Było świetnie. Dla nas, to były 4 dni ogarniania, gadania, tłumaczenia, analizowania nagrań i mnóstwo rozmów. Fajnie było widzieć pierwsze efekty w tak krótkim czasie. Mamy nadzieję, że wkrótce przełoży się to na Wasze lepsze wspiny i większą frajdę z wyjazdów w skały. Wróć! Tu byśmy skłamali. Jesteście super ekipą i fantastycznie było Was poznać, wspinać się i gadać, gadać, gadać. Wydaje się, że frajdę macie ze wszystkiego 😉

Część z Was się znała, część nie, a dla niektórych był to pierwszy wyjazd w skały. Dla niektórych kolejny z La Bazą. Klimat był zacny. A co się działo? W czwartek mimo późnego przyjazdu dzień wcześniej zebraliśmy się z samego rana. W Trafo na śniadaniu wyjaśniliśmy, co Was czeka i pojechaliśmy działać do Mirowa. Pierwszy dzień to przede wszystkim rozwspin, radość z super pogody i prób na różnych formacjach. Już nagraliśmy pierwsze Wasze wstawki, które wieczorem analizowaliśmy. W sali wspinaczkowej na ranczo mogliśmy od razu pokazać poprawne ruchy, ustawienia i ćwiczenia, które mogliście sobie trenować. Piątek to Trzebniów, który zakończył się totalną zlewą i upchnięciem nas wszystkich w grotce. Potem obiad, suszenie siebie oraz szpeju i wieczorem wypad na suche już Rzędkowice.

W sobotę mieliśmy dłuższą wyprawę do Jaskini Jasnej w Strzegowie. Brak resta sprowokował wcześniejszy wycof na pizzę w „Jurajskiej”. Do tego czasu jednak sporo patentowaliśmy i walczyliśmy z psychiką. Dla niewyżytych w skałach i nieprzejedzonych  6 pizzami zbawieniem ponownie okazały się wieczorne wspiny w Rzędkach.

Niedziela to już ostatni dzień. Wybraliśmy pobliską Aptekę, gdzie znowu sporo nagrywaliśmy i sporo analizowaliśmy na miejscu oraz patentowaliśmy na wyjeżdżonych miejscowych klasykach. Był czas na spokojne wstawki i korygowanie niedociągnięć. Super było patrzeć, jak zaczynacie coraz lepiej poruszać się w skale i przede wszystkim czerpać z tego coraz większą satysfakcję. I O TO CHODZI NA LA WARSZTATACH 😊 Do następnego

Wypad z tymi komarami

  |   By  |  0 Comments

No to po La Wypadzie. Dzięki, że przyjechaliście, dzielnie napieraliście w 30 stopniach i nie dawaliście się komarzycom. Z drugiej strony ogromny szacunek dla asekurujących, bo nie puszczenie ręki blokującej, kiedy widzisz jak Cię wysysają, wymagało ogromnej odporności psychicznej. Już lepiej było iść i walczyć z grawitacją.

Jura z cienia, czyli inspiracja na upalne dni

   |   By  |  0 Comments

Pisaliśmy sporo o sektorach Costa Blanca, to teraz przyszedł czas na Jurę Północną. Zaczynamy od TOP 7 sektorów na upalne dni, które właśnie szykują nam się w czasie La Wypadu 2019. Dobór subiektywny, selektywny i dyskusyjny 😉

  1. Boniek – klejnot Olsztyna i Gór Sokolich. Nie wiele ma wspólnego z patelnią, która możecie znać ze skał przy zamku. Tutaj macie 10 minutowe podejście z parkingu (4 km od Olsztyna) i piękny zalesiony ciąg dość wysokich skał. Idealne miejsce nie tylko na wspinanie, ale także na piknik czy drzemkę między wstawkami. Miejsce bajka. Drogi od V do V.5+. Wiele w promocji, a Kaskady powinni przenieść do Gandii 😉
  2. Dolina Wiercicy – ogromny i dość rozrzucony rejon z takimi skałami jak Biały Pies, Proxima, Diabelskie Mosty czy Baba. Jest ich o wiele więcej, m.in. całe Zastudnie czy Ostrężnik, ale na początek polecamy Wam te cztery. Poza Babą, wszystko znajduje się 100-200 metrów od parkingu. Pierwsza wizyta na którąś z tych skał jest niezapomniana. Wysoki liściasty las chroni przed największym ukropem. Proxima – dla osób w przedziale V – VI.3, Biały Pies i Baba VI – VI.4, Diabelskie VI+ – VI.5. Dużo fajnego wspinania, w większości po pozytywnych chwytach.
  3. Morsko – super miejsce, choć z Podlesic najlepiej na piechotę, bo dojazd na około zajmuje 15-20 minut, ale warto. Przy Zamku macie fajne wspinanie od 4 do VI.5, choć bywa tłocznie i kursowo. Bywa miejscami krucho. Dla mocniejszych zawodników jest jeszcze Popielarka, którą całą chętnie byśmy przestawili w okolice Olivy. Przewieszone, fajne formacje, po dobrych chwytach. Fajne wspinanie od VI.1.
  4. Kołoczek – dobrze, że w Podlesicach jest alternatywa dla zatłoczonej Góry Zborów. Wystarczy pójść 10 min dalej i mamy 10 razy mniej ludzi, mnóstwo cienia i dużo rozrzuconych skał. Niektóre pozwolą Wam wspinać się przy +30 stopniach. Do tego bardzo różnorodne formacje. Piony, połogi i mocne przewieszki. Drogi od IV… ach te Brzuchy buddy. Kto tam nie zaczynał 😉 Wyjątkowo, bardzo zatłoczone.
  5. Skała Apteka – północno jurajskie Bolecho. Mistrzostwo wyślizgu. Lodowisko w środku lata. Życie bez stopni. Wspinanie bez nóg. Pewnie zaraz znajdą się obrońcy Apteki, ale ze względu na popularność dróg (w większości ładnych, wiele klasyków) „jest jak jest”, a przecież to blog subiektywny. Z jednej strony dominują krótkie formy, z drugiej można iść na 2 wyciągi. Nie mylić z pobliską Górą Apteka. Skała to nie góra 😉 Drogi od 4 do VI.4. jeśli nie byliście, warto choć raz..
  6. Bastion Północny – nie ma go w drukowanych przewodnikach (ale w sieci do wygooglowania) i może przez to nie jest zatłoczony. Raczej dla poczatkujących, od IV do VI.2+. Piękne, kameralne miejsce, gdzie jesteśmy otoczeni 20 drogami. Miejsce z klimatem. Warto choć raz podjechać i porobić. Bardzo ładne wspinanie, choć nie wszystkie linie. Nierówna wycena.
  7. Góra Birów – w okolicy Podzamcza, w którym też jest sporo wspinania, ale jeśli kiedyś próbowaliście wspinać się w upale na Niedźwiedziu, to zgodzicie się, że oficjalnie powinno zostać to zakazane. 😉 W trosce o Was, matka natura i ekiperzy stworzyli nie daleko Górę Birów i Suchy Połeć. Jest sporo lasu, a cała jedna strona, to długie, piękne i prawie wiecznie zacienione ściany Birowa, na szczycie którego zrekonstruowano stare grodzisko. Suchy Połeć to piękna skała z wieloma przewieszonymi klasykami. Dla chętnych od VI.1+.

Oddział Oliva nieczynny do października

   |   By  |  0 Comments

Oddział Oliva nieczynny do października

Ostatni dzień w Olivie. Już zapakowani. Zdeponowaliśmy rzeczy na przyszły sezon i wyjeżdżamy jutro skoro świt. Zrobiło się naprawdę gorąco i choć ciężko w to uwierzyć po majówkowym ochłodzeniu w Polsce, tutaj o wspinach w słońcu można zapomnieć. W majówkę jeszcze udało się nam powspinać w ulubionych sektorach, bez desperackiego poszukiwania cienia.

Klimat zmienia się także tutaj i nie można być niczego pewnym. W czasie Wielkanocy, nad regionem Walencji przeszły burze i silne ulewy. Między innymi starówka okolicznej Javea’i znalazła się pod półmetrową wodą. U nas musieliśmy tylko uważać, aby przejechać przez okoliczne drogi. Po świętach, kiedy gościliśmy najwięcej z Was było już sucho, a warun był idealny.

Parę dni temu wyjechali Kasia i Krzysiek i tym samym kolejny sezon na Costa Blanca dobiegł końca. Wracamy w październiku i znowu będziemy do majówki. Jednak to nie koniec tego sezonu. 7 i 8 czerwca widzimy się na Jurze i tam będziemy mogli podzielić się z Wami paroma nowościami, a będzie ich sporo. A w Olivie widzimy się już w październiku.

Teraz czeka nas z Kubą przejazd do Polski. Tym razem na spokojnie. Mamy na to 3 dni, więc mamy nadzieję powspinać się jeszcze trochę po drodze.

Już od jakiegoś czasu pracujemy nad kolejnym sezonem. Koszulki są w druku, nowa strona w przygotowaniu, hiszpańska chata na przyszły sezon prawie wybrana. Widzimy się na Jurze!

© 2022 LaBaza