Blog

Wypad z tymi komarami

No to po La Wypadzie. Dzięki, że przyjechaliście, dzielnie napieraliście w 30 stopniach i nie dawaliście się komarzycom. Z drugiej strony ogromny szacunek dla asekurujących, bo nie puszczenie ręki blokującej, kiedy widzisz jak Cię wysysają, wymagało ogromnej odporności psychicznej. Już lepiej było iść i walczyć z grawitacją.

Nie padły nam jakieś spektakularne drogi. W tych warunkach to raczej chodziło o to, aby przetrwać. Niektórym wypominano, że w weekend zrobili dwie drogi. A to był całkiem przyzwoity wynik w tych okolicznościach. Leżenie na trawie też ma sens. Gdzie się bawiliśmy i opalaliśmy? Głównie w Łutowcu, Mirowie, Trzebniowie, na Aptece, Zborowie i oczywiście Rzędkach. Coś jednak zrobiliśmy, więc możemy Wam polecić Nikodemówkę VI+ (droga ”zjawisko” – piękne lekko przewieszone, po klamach, ponad 25 metrów). W Mirowie na Skale z Grotą jest piękna „Parszywa wiosna” VI.1+, ciekawa „Pomyłka” VI.1 i klasyk, czyli ciekawe i harde „Krycie Knura” po drugiej stronie. Wszystko dość wyślizgane. W Łutowcu, trochę z „braku laku” sprawdziliśmy Homofobię VI.1+ na Zamkowej i jest świetna. Szóstka po lewej  też całkiem fajna A wieczory La Wypadu? Co się działo, niech zostanie między nami. Fajnie, że mogliście się poznać i narodziły się ciekawe międzymiastowe relacje, wspomnę jedynie o warszawsko-białostockiej, krakowsko-poznańskiej, trójmiejsko-wrocławskiej, itd, itp. Już bez pompatycznych „dzięki, że byliście i jesteście”, ale naprawdę fajnie dla Was to wszystko organizować. PS. W niedzielę odkryłem, że na Ranczo jest ogromna sala ze ścianą wspinaczkową, gdzie moglibyśmy z Kubą Was zebrać i opowiedzieć o labazowych planach. A przy ognisku… to już nie miało sensu. Następnym Uciekamy ogarniać La Warsztaty, bo startujemy jutro wieczorem na Ranczo.