Blog

Premierowy La warsztat

Jesteśmy już po warsztatach z techniki i taktyki w skałach, które prowadziliśmy wspólnie z Adą z Climbmind. Ada już w Krakowie, a ja zaległem w Brandysówce. Kilka lat temu byłem tutaj na kursie skałkowym, potem nocowałem tutaj za każdym razem jak byłem w Krakowie. Te wieczory pod Sokolicą mają klimat, szczególnie poza weekendami, kiedy jest spokojniej. Zwierzątko ma się dobrze, wręcz odmłodniał.

Wracając do tematu, czyli warsztatów, które zakończyliśmy dzisiaj popołudniu na Jurze Północnej. Było świetnie. Dla nas, to były 4 dni ogarniania, gadania, tłumaczenia, analizowania nagrań i mnóstwo rozmów. Fajnie było widzieć pierwsze efekty w tak krótkim czasie. Mamy nadzieję, że wkrótce przełoży się to na Wasze lepsze wspiny i większą frajdę z wyjazdów w skały. Wróć! Tu byśmy skłamali. Jesteście super ekipą i fantastycznie było Was poznać, wspinać się i gadać, gadać, gadać. Wydaje się, że frajdę macie ze wszystkiego

Część z Was się znała, część nie, a dla niektórych był to pierwszy wyjazd w skały. Dla niektórych kolejny z La Bazą. Klimat był zacny. A co się działo? W czwartek mimo późnego przyjazdu dzień wcześniej zebraliśmy się z samego rana. W Trafo na śniadaniu wyjaśniliśmy, co Was czeka i pojechaliśmy działać do Mirowa. Pierwszy dzień to przede wszystkim rozwspin, radość z super pogody i prób na różnych formacjach. Już nagraliśmy pierwsze Wasze wstawki, które wieczorem analizowaliśmy. W sali wspinaczkowej na ranczo mogliśmy od razu pokazać poprawne ruchy, ustawienia i ćwiczenia, które mogliście sobie trenować. Piątek to Trzebniów, który zakończył się totalną zlewą i upchnięciem nas wszystkich w grotce. Potem obiad, suszenie siebie oraz szpeju i wieczorem wypad na suche już Rzędkowice.

W sobotę mieliśmy dłuższą wyprawę do Jaskini Jasnej w Strzegowie. Brak resta sprowokował wcześniejszy wycof na pizzę do „Jurajskiej”. Do tego czasu jednak sporo patentowaliśmy i walczyliśmy z psychiką. Dla niewyżytych w skałach i nieprzejedzonych  6 pizzami zbawieniem ponownie okazały się wieczorne wspiny w Rzędkach.

Niedziela to już ostatni dzień. Wybraliśmy pobliską Aptekę, gdzie znowu sporo nagrywaliśmy i sporo analizowaliśmy na miejscu oraz patentowaliśmy na wyjeżdżonych miejscowych klasykach. Był czas na spokojne wstawki i korygowanie niedociągnięć. Super było patrzeć, jak zaczynacie coraz lepiej poruszać się w skale i przede wszystkim czerpać z tego coraz większą satysfakcję. I O TO CHODZI NA LA WARSZTATACH Do następnego