Blog

Pogoda, czyli „ich” zima nie taka zła

Pierwsi goście La Bazy już wyjechali z Costa Blanca. Do końca listopada nie mamy praktycznie miejsc. Za to grudzień poleca się na wyjazd w skały właśnie w okolicach Walencji. Ale czy nie będzie przypadkiem za zimno?

 

Wszyscy patrzymy na kalendarz i w sposób naturalny wychodzi, że październik można jeszcze w Polsce się wspinać. Listopad to już hardcore, ale w takiej Hiszpanii będzie idealnie. Efekt jest taki (co bardzo nas cieszy), że coraz więcej wspinających się wyjeżdża na jesień i wiosnę do Hiszpanii, Grecji czy Włoch. O czym warto jednak pamiętać, żeby zminimalizować ryzyko „nacięcia się” na podziwianie cieknących skał lub stania pod nią ze zmarzniętymi palcami. To czym podzielimy się poniżej to nie wiedza meterologów, bo w tej kwestii polecam kierować się do nich, ale głównie nasze doświadczenia zdobyte w czasie 2 sezonów La Bazy:

  1. Katalonia jest idealna na jesień i wiosnę, ale najlepsze rejony położone są w wysokich górach i w grudniu może tam leżeć śnieg. Może nie musi, ale ciągle mam przed oczami piękną pocztówkę z Siurany zatopionej w śnieżnym puchu.
  2. Lokalsi (z całej Hiszpanii) przyjeżdżają w grudniu wspinać się w okolice Walencji. Szczególnie tłumnie stawiają się w bovedonie i bovedosie w przerwie świątecznej. Stabilna temperatura i minimalne ryzyko deszczu sprawia, że sami mówią, że to najlepsze miejsce w grudniu na całym Półwyspie Apenińskim do wspinu.
  3. El Choro mimo, że jest jeszcze dalej na południe niż Costa Blanca jest o wiele bardziej deszczowe i mniej stabilne.
  4. Dwa razy do roku nad Costa Blancą może, ale nie musi przejść „rzeźnia”, czyli nawet tygodniowe oberwanie chmury. Klimat się zmienia, ale w ostatnich 12 miesiącach oberwania wystąpiły zgodnie z planem. Na początku listopada mieliśmy prawie tygodniowe deszcze. Dało się wspinać, ale musieliśmy jeździć nawet 2 godziny pod Alicante, aby znaleźć suchy sektor. Podobnie było w kwietniu, gdy Costa Blance nawiedziły największe deszcze od 73 lat. W najbardziej dotkniętej gminie Torrevieja (dość daleko od nas) w ciągu 48 godzin spadło 200 litrów deszczu na metr kwadratowy, w wyniku czego ogłoszono pierwszy poziom zagrożenia. Do tego porwisty wiatr. Naprawdę chciało się zostać w domu 😉 Co ciekawe rok wcześniej nie było ani oberwania chmury na jesień ani na wiosnę.
  5. Temperatury od grudnia do lutego to stabilne 15 stopni w cieniu. Pojedyncze dni mogą być zimniejsze. Na słońcu jest mega przyjemnie i w grudniu czy lutym można się wspinać w
    t-shirtach lub bez. W nocy temperatura schodzi do 7-8 stopni.
  6. Czy może u nas padać w zimie? Może, ale sporadycznie. Zazwyczaj było to parę godzin lekkiego opadu co parę tygodni. To co może obniżać komfort wspinania to nadmorskie wiatry, więc zawsze przed wyborem sektora sprawdzamy czy przypadkiem nie będzie wiało i czy będziemy osłonięci 😊
  7. Chullila i Albaracin znajdują się w górach daleko od morza, dlatego też polecamy bardziej na wiosnę, jesień niż zimę.

Klimat na Costa Blanca ma swoje ogromne zalety, ale też potrafi zaskoczyć. W lutym przez ponad tydzień mieliśmy ponad 27 stopni w cieniu… co sprawiło, że od 13 do 16 mieliśmy przymusową sjestę. Nie narzekaliśmy 😊