Blog

Nie ma odwrotu…

Plakaty wydrukowane, sprzęt kupiony. Data wyjazdu ustalona. Otwieramy La Bazę 1 listopada. Wyjeżdżamy wcześniej. Sama podróż zajmie nam 2 dni, ale samochód będziemy mieć wypakowany po brzegi, a jest to duże kombi.

Skąd tyle rzeczy? Z prostego powodu. Jedziemy na pół roku, a poza tym bierzemy dużo rzeczy, które mają służyć głównie gościom. Sam sprzęt wspinaczkowy to jedno, ale bierzemy kołdry, pościele, ręczniki dla tuzina osób. Do tego trochę domowych przetworów, jak mazurskie grzyby czy maliny w soku. Wiemy, że możemy za nimi tęsknić i też chętnie podzielimy się nimi z Wami.

Cały czas mamy w głowie, że jedziemy do naszego nowego domu, a nie otwierać biznes. Kochamy wspinać się i taki wyjazd zawsze był naszym marzeniem. Jeśli jednocześnie możemy Wam pomóc i przyjąć Was, tak jak sami chcielibyśmy ugościć, wszystko będzie idealnie. Swoją drogą zapominamy ile rzeczy już zrobiliśmy. Zaczęło się od pomysłu i planowania, gdzieś w połowie czerwca. W lipcu zajęliśmy się nazwą.. ciężki tygodnie dyskusji i rozkminiania, wywracania wszystkiego do góry nogami, itp. Sierpień to praca nad logotypem z cudowną Małgosią, która nie tylko słuchała naszych „krzywych” wskazówek, ale potrafiła powiedzieć „ok, zrobimy to po mojemu” i jak widzicie wyszło super. Potem plakat, ulotki i kolejne dyskusje. Męczący, ale fajny czas. Teraz czas na odpalenie projektu i przyjmowanie pierwszych rezerwacji, które już spływają, choć oficjalnie jeszcze nie ruszyliśmy