Blog

3200, czyli jak nie jechać do Hiszpanii

Było warto. Jesteśmy już w Walencji. Z Polski to jednak kawałek drogi. Dokładnie 3200 kilometrów z Gdańska do Walencji przez Łódź i Katowice. Po drodze obyło się bez przygód. 2 krótkie noclegi i w czwartek nad ranem mogliśmy zajechać do Margalefu. No właśnie do Margalefu..

Słynnego Margalefu. A tam jednak deszcz i zimno, więc został nam rekonesans po kilku sektorach i zwiedzanie miasteczka. Raczej jednak wioski, bo jeśli w Waszej świadomości Margalef to niemal Mekka światowej wspinaczki, o której ciągle słyszycie, to przygotujcie się na wizytę w wiosce w 2 ulicami na krzyż, doklejoną do zbocza wąwozu. Wszystko w klimacie zaginionej w środku gór wioski, bo też nie łatwo tam się dostać. Przypadkowi goście tu nie trafiają. Wąskie serpentyny prowadzące do wioski ciągną się w nieskończoność, raz w górę, raz w dół. Sam wąwóz robi ogromne wrażenie. Wspinanie musi być zjawiskowe. Nie tylko ze względu na jakość skały i różnorodność formacji, ale także na „okoliczności” przyrody. Nie mogliśmy tego sprawdzić, bo pogoda nie odpuszczała. Został nam rekonesans pod kilkoma sektorami i „zwiedzanie”. Na kempingu, do którego dostaniecie się od miasteczka kładką, możecie napić się niezłej kawy, herbaty lub przekąsić co nie co. W miasteczku są 2 inne bary, ale jedynie o nich słyszeliśmy, bo problemy żołądkowe sprawiły, że jedziemy dalej na Costa Blanca. Ostatnie 240 km. Zresztą o czym tu więcej pisać. Zobaczcie sami. Niestety podróż trochę nas kosztowała i musieliśmy swoje odchorować. Najpierw Rafał, potem ja. Jeden poczuł się lepiej, to drugiemu odcięło prąd. Podobno starość nie radość, ale jak któs z Was będzie jechał następnym razem do Hiszpy samochodem, to warto pamiętać, że:
  • czasem trzeba odpoczywać
  • czasem trzeba coś zjeść
  • czasem trzeba coś zjeść ciepłego i dobrego
  • na autostradach zdarzają się korki i ciągłe sprawdzanie google maps może oszczędzić wiele czasu
  • Francja to cholernie wielki kraj (przynajmniej jak myślisz, że w sumie to musisz przeskoczyć tylko przez jego południe)
  • Niemcy to prawie tak samo cholernie wielki kraj (przynajmniej jak myślisz, że w sumie to musisz przeskoczyć tylko przez jego południe)
  • Hiszpania to już normalny kraj
  • czasem trzeba się normalnie przespać
Reszta kwestii to w sumie jak w Polsce, poza tym, że u nas na autostradach więcej furiatów. Już wkrótce wpisy o wspinie. Wyzdrowieliśmy i łoimy :)